O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 28 listopada 2007

śnieżne zmagania.

Wróciłam ci ja z jesiennej Wielkopolski do zimowego Dolnego Śląska. Moja alpejska wioska zasypana. Obrazek malowniczy, nie powiem, niemniej tuż po wyjściu z autobusu ja wraz z moją dyżurną torbą zakopałyśmy się po kolana. Kółeczka bowiem na chodniku obtoczyły się śniegiem i ruszyć cholerstwo nie chciało! Psa, to choć pociągnie się za smycz i pójdzie, a tu nic. Ani krzyczeć, ani grozić. Zaparła się torba i już!

Wzięłam ją sposobem, pchając 10 kg po ulicy, w nosie mając potrąbywania przejeżdżających aut. Należy zauważyć w opisie sprawozdawcy słowo pchać, nie ciągnąć. Bo istotnie ja ją pchałam, co oznacza, że torba była z przodu, a ja z tyłu. Tak mi było wygodniej do momentu aż rączka się nie zgięła. Wówczas zmuszona byłam zmienić pozycje: ona z tyłu - ja z przodu.

No, to tyle.

Bo mi tu fragmentarycznie kamasutra wyszła. Z torbą na kółkach w roli głównej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>