O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 12 listopada 2007

nie-pod-legła we Wrocławiu.

Wrocław przywitał mnie wichurą, deszczem, śniegiem i gradobiciem. Czarownie doprawdy! Aż dziw, że nie nastapiło nieoczekiwane trzęsienie ziemi, powódź i w ogóle tsunami.

Moje koleżanki cudne przywitały mnie białym winem oraz pokojem z balkonem wprost na dworzec z wielkim neonem. Na tymże oniemiałam. (Na balkonie, nie na dworcu. Na dworcu bowiem było nieprzyjaźnie zarówno dla oka, jak i dla nosa). Ale ten balkon. Jezuuu. Zresztą taki widok jest całkiem przydatny, kiedy na przykład rano, po obfitych ilościach spożytego alkoholu, człowiek się budzi i niebardzo wie, gdzie jest. Z odsieczą przychodzi wielki, czerwony napis: WROCŁAW GŁÓWNY.

Weekend upłynął nam pod znakiem castingu do drugiego, wciąż wolnego pokoju, z czego żadna z osób nie ujęła szacownego jury, czyli nas. Wszystkie kandydatki wykazały się albo zbyt dużą poufałością, albo zbyt dużym gadulstwem, albo ogólną nijakowatością personalną.

W niedzielę, w związku z obchodami Dnia Niepodległości, obeszłyśmy balkon (celem znalezienia bezprzewodowego Internetu).

Bezskutecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>