O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 18 października 2007

grzybobranie.

Na grzybach byłam, jak w tytule. Z mamą. Mama jako zbieracz rasowy, ja jako statystka raczej, bowiem na grzybach się ani nie znam, ani ich w lesie nie dostrzegam. Mimo okularów na nosie i pozycji, w której nie widzi się nic oprócz czubka własnych butów wraz z runem leśnym.

Nie, żebym wcale nie znalazła. Nie. Mała reklamóweczka marki empik została skrupulatnie wypełniona. Do połowy. Co na tle wiklinowego koszyka maminego mocno zagrzybionego, nie wyglądało imponująco, niemniej mama chwaliła mnie jak pani przedszkolanka starszaka za poprawnie zasznurowane trampki. 

"O, ślicznie", "No widzisz, jaki PIENKNY kapelusz", "Jeszcze się poprzypatruj tej kępce", O, tej tej", "No zobacz, jak przyjemnie nam się zbiera".

Czy ona aby nie minęła się z powołaniem?

I jeszcze jedno. Co robi się z kurek?

Tylko mi nie piszcie, że rosołek ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>