O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 10 października 2007

boso, ale w ostrogach, czyli subiektywny przegląd przemysłu obuwniczego.

Dwa dni latania po sklepach w poszukiwaniu kozaków i płaszcza (kurtki?, palta?), no okrycia wierzchniego w każdym razie na zimę, zaobfitowało w kolejny dziwaczny pulowerek (dla odmiany z kimono), na widok którego JeszczeNieMąż zapytał głupio "coś Ty założyła, kochanie?".

Dwa dni latania po sklepach w poszukiwaniu kozaków i płaszcza (kurtki?, palta?), no okrycia wierzchniego w każdym razie na zimę, zaobfitowało w daleko idące wnioski pt. Ja a moda.

Wniosek jest krótki: nie na-dą-żam!

W sklepach zapanował wyjątkowo urodzajny wysyp trendi kozaków. A trendi kozaki to:

  • w przyzwoitych, ekologicznych kolorach, za to obficie wyposażone w futerka. Bynajmniej nie tylko wewnątrz obuwia. Z nutri, z tchórzofretki, z samego tchórza, z samej fretki, z królika, z zająca. Co bogatsze damy mogą sobie fundnąć kozaczki obrzucone gronostajem lub łasiczką (w zależności od interpretacji dzieła Leonarda)
  • w nieprzyzwoitych kolorach z futerkiem lub bez futerka, ale wówczas z cekinami, dżetami, sztucznymi kamyczkami. Wersja dla dam - cyrkonie.
  • botki lub nieco dłuższe botki, co to już nie nazywają się botki, jeno saszki. Każda para, każ-da z obowiązkową kokardką uplasowaną tuż przy kostce. (kokardka z tego samego materiału, co cały wyrób, niemniej z racji gabarytów, bijąca po oczach)
  • w panterkę (miłe w dotyku) lub z imitacji skóry węża, zaskrońca, krokodyla, jaszczurki (niemiłe w dotyku) pociągnięte bezbarwnym lakierem w celu wyeksponowania połysku. Ten rodzaj najczęściej wyposażony jest w obcas. Tam w obcas! W szpilkę im dłuższą, tym chudszą, z flekiem żelaznym chyba, bo takie to ciężkie. Wnioskuję, aby do tych butów dorzucać choć jedną kulę ortopedyczną gratis.
  • stylizowane na wzór oficerek rosyjskich. I te gotowam była kupić. Serio! Ciemny brąz, płaska podeszwa, żadnej liniejącej zwierzyny wokół, prostota i asceza. No ale czemuż one takie długie, że po przymierzeniu sięgały mi prawie do ... pachwin?! Szanowni projektanci,  taaakiej zimy to ja raczej nie przewiduję. Chyba że o czymś nie wiem? Chyba że w tym roku szukuje sie globalne oziębienie? To mówcie! Nabędę! I zupełnie nie szkodzi, że te oficerki w ogóle nie zginają mi się w kolanach. Nauczę się w nich chodzić. Skoro rycerze spod Grunwaldu dawali radę w zbroi, to ja też dam...

Dam te 299 zł. i mówcie mi Joanna d'Arc.

Że co? Że ona dziewicą była?

Oj bez czepialstwa, mili Państwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>