O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 31 października 2007

1 listopada tuż tuż.

W związku z jutrzejszym wielokrotnym przeparadowaniem wzdłuż niejednego cmentarza z kwieciem i lampką pod pachą, to my z szanowną mamusią kupiłyśmy sobie po płaszczyku. Moje dwuletnie palto już mi się nieco opatrzyło i przysięgłam, że albo zdążę kupić coś innego, albo 1 listopada wystąpię w kusej, letnio-jesiennej kurteczce i niech mnie na złość całemu światu owieje! (Na szczęście nie owieje, bowiem nowy płaszczyk zakrywa mi i nerki, i pupę, i nawet kawałek podudzia.)

Jeśli zaś chodzi o szanowną mamusię, to ta zaszalała i to już drugi płaszczyk na jej koncie w tym tygodniu (jest środa!). Pierwszy był o tyle trefnym zakupem, że wychodziły z niego pióra. No normalnie jak z powojennej pierzyny. Toteż będąc wczoraj w gościach, pół wizyty skubałam mamę w przedpokoju, bo jej się cały czarny golf obrał i wełniane spodnie też. A mama wyglądała, jakby przed paroma minutami stoczyła nierówny pojedynek z kurnikowym ptactwem domowym.

A jutro to ja raczej nic nie napiszę, bo mi smutno będzie.

Od siedmiu lat to nawet bardzo smutno...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>