O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 21 września 2007

taka odmiana.

W domu mamy wiadra gruszek, a nad nimi chmary muszek, bo tato przytargał z jakiegoś sadu, gruszki - nie muszki! Gotuję więc kompot. Z nudów. Tato podczas "drelowania" owoców do mnie w te słowa:

- nie drąż w nich za mocno. one są takie brązowe w środku, bo taka odmiana.

Hm. Ok, pomyślałam. Mniej roboty. Nie drążąc ani gruszek, ani tematu, poćwiartowałam, ogonki pourywałam i do gara wrzuciłam.

I teraz w 10 litrowym saganie mamy kompot gruszkowy.

Z robakami.

Taka odmiana.

__________________________

P.S. Zapytuję pierwszą koleżankę wrabiającą oraz drugą koleżankę wrabiającą, czy na łańcuszkowe pytanie dlaczego piszę bloga, mogę odpowiedzieć krótko, acz szczerze, BO MUSZĘ ewentualnie BO JESTEM UZALEŻNIONA? Czy raczej respektowany jest esej z mocno uwypuklonym rysem psychologicznym blogerki, czyli mnie? Jeśli to drugie, to uprasza się o cierpliwość, bowiem wypowiedź muszę skonsultować ze swoim lekarzem-farmaceutą ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>