O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

wtorek, 18 września 2007

szukam pracy!

Najpopularniejsza w Polsce kobieta pracująca skończyła dziwindziesiontpińć lat! Co jubilatka Kwiatkowska tłumaczy, że ona ten wiek to zawdzięcza pracy i temu na górze (dla unaocznienia wskazała palcem na niebo).

I to mnie trochę zmarwiło, przyznaję. Bowiem jeśli babeczka ma prawie setkę, gdyż ciągle pracowała, a ja siedzę w domu i jakoś mi nie spieszno w obecnym stadium mojego życia do roboty, to z lenistwa zemrę nazbyt szybko. Za młodu znaczy. Bom młoda wciąż, tak?

Zatem w obawie przed rychłym zejściem - szukam pracy! Oto moje sivi (odpis skrócony):

Jestem młoda (sic!), atrakcyjna, elokwentna, ynteligentna i utalentowana. Umiem pisać podania i petycje, odbierać telefony i nadawać faksy, robić odbitki ksero oraz odbierać e-maile. Umiem też prowadzić rozmowy na wysokim poziomie, w których to używam słów zaczerpniętych ze Słownika pod red. Władysława Kopalińskiego. Oto przykłady: koreluje, kompiluje, dywaguje, predyspozycja, adekwatność. Mogę też wtrącać makaronizmy, zwłaszcza łacińskie, które nadadzą dyskusjom humanistycznego poloru. Z rękawa sypię sentencjami, mottami i innymi cytatami z Terencjusza, Wergiliusza, Celsjusza i Norwida.

Dodatkowe atuty:

  • nie jestem Fcale asertywna, toteż mój przyszły pracodawca będzie mógł mną orać jak pługiem skibowym
  • mam kręcone włosy oraz wrodzony artyzm

Z wad to:

  • nie umiem chodzić w szpilkach
  • mało komfortowo czuję się w spódniczkach szerokości paska, podobnież w kostiumach.

Z próśb do mojego przyszłego pracodawcy to mam trzy:

  • chciałabym mieć służbowy telefon komórkowy z nielimitowaną ilością połączeń wychodzących
  • chciałabym mieć ze dwie godziny wyjęte z pracy na czytanie blogów i chodzenie po stronach, które mam w zakładkach: u-lu-bio-ne.
  • pragnęłabym mieć też lunch. Bo jak pracowałam za granicOM, to miałam. W ramach tegoż lunchu dostawałam obiad i w ogóle mogłam sobie wyjść na świeże powietrze lub na kawę wypitą po pańsku przy stoliku na chodniku O'Connelstreet na przykład. To takie europejskie jest. Ten lunch.

P.S. Zdjęcia wyślę tylko zainteresowanym mojOM kandydaturOM.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>