O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 7 września 2007

historia z kotem w tle.

Wygrzebana z pawlacza farelka, co ma za zadanie ocieplać, bardziej charczy i śmierdzi niż ogrzewa.

Nic dziwnego, starsza jest chyba od Krzyżej Wieży w Ząbkowicach.

Dobrze, że nie mam kota. Niegdyś pani od chemii opowiadała nam, że nastawiła sobie takie słoneczko podczas srogiej zimy na full i nim zdążyła wygodnie ułożyć stópki przy ujściu ciepła, uplasował się tam jej pers. Po kilku szturchańcach skapitulowała, udając się w poszukiwanie drugiego piecyka.

W tym czasie pławiący się w gorącu kot nawet nie poczuł, jak mu się plecki przypalają. Dopiero swąd okopconej sierści, pchnął pańcię ratować kota.

Takahistoriapszpaństwa.

Tym niemniej zimno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>