O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 17 września 2007

dywagacje staropanieńskie. nie inaczej.

Zapomniałam żem dodać, że tegoż łikendu spotkałam się też z zaprzyjaźnionym narzeczeństwem, które to stan ów opuści w sposób przemyślany w lipcu 2008. I znów będzie piękny ślub i wierność po grób i ja się popłaczę, bom wrażliwa.

I tak sobie myślę, że czasem fajnie byłoby posiadać męża. Nie tyle dla samego posiadania, ale dla pewnych form towarzyskich:

- pan pozwoli i pani, że przedstawię mojego męża.

- skonsultuję tę decyzję z mężem przy kolacji.

- nie, męża nie ma w domu, jest w delegacji.

w de-le-ga-cji?! a czy w delegacji to się ustawowo zdradza żony?!

Eee, nieważne.

Zatem suknia biała czy ekri?

Halo, cześć kochanie, bo wiesz, musimy poważnie porozmawiać... ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>