O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 31 sierpnia 2007

dzień bloga. Olaboga!

Spośród wielu świąt w roku obchodzę urodziny, dzień kobiet, dzień dziecka oraz dzień strażaka, gdyż wtedy mam imieniny. A, i jeszcze tłusty czwartek, bo bez większych wyrzutów można się najeść ;) Boże Narodzenie tak. Wielkanoc tak. Z przyczyn subiektywnych. Do reszty podchodzę z dużym dystansem, i albo je ignoruję, albo z nich kpię.

A dziś Blog Day. O jej!

Sceptycznie podchodzę do tego typu świąt, bo niby jak mam go uczcić? Torta kupić? Szampana polać? Posadzić w rządku misie i ponazywać je adekwatnie do blogowych znajomych? Adekwatnie, czyli jak? Miś z czerwoną kokardą to Flygy, a misiowa z zalotnymi oczkami to Sugar? W jaką sukienkę przystroić Lepszą? Czy Te Dwie oraz Międzymiastowe muszą być ubrane jednakowo, bo inaczej będą płakać? A co z resztą towarzystwa? Drugi sektor? Czy w kółku, bez wyróżnień?

Był czas, że blogi omijałam szerokim łukiem. Bez większej przyczyny. Później przekonałam się, że niektóre z nich niewiele odbiegają od naprawdę dobrej literatury. Wreszcie założyłam sama. Bo posiadanie bloga stało się trendi. Można nie mieć męża, można nie mieć dzieci, ale bloga trzeba mieć!

To mam. Dla równowagi nieposiadania tych wyżej ;)

A oto moje wytyczne:

1. szata graficzna. Jeśli porazi mnie na wstępie jakiś róż czy seledyn, pulsujące serduszka, migoczące gwiazdki i inne pszczółki latające za kursorem, wychodzę. Choćby autorką była sama Szymborska.

2. treść. Nię muszę czytać filozoficznych wynurzeń o jaskini platońskiej, ani roli metatez w poezji Watta, ani o kroku w kierunku cywilizacji Papuasów z Nowej Gwinei, ale wychodzę, gdy ktoś zaczyna o swoim nieszczęściu, porzuceniu, samotności, cierpieniu, tęsknocie, smutku i innych z cyklu: "ja - upadły anioł". Gdy chcę pocierpieć z innymi, załączam "Na dobre i na złe". I to mi wystarczy.

3. styl. To mój największy fioł i jeśli ktoś o swoich przyziemnych sprawach napisze lekko, zgrabnie i z humorem, zostaję na dłużej. Może to być opis pieczenia murzynka, schodzenia tyłem do piwnicy, mierzenia stanika, łykania aspiryny, pielenia ogródka, sadzenia maciejki, tapetowania przedpokoju, pchania wartburga przez centrum miasta...

aaa i obszerność tekstu: wolę krótsze niż dłuższe. Dla jasności, ciągle mówimy o blogach! ;)

Okazuje się, że tych wartościowych jest trochę. Trzeba tylko dobrze poszperać. Niekoniecznie w top1000.

Nie umniejsza to faktu, że blogi to chyba największy na świecie fenomen towarzyski i największe targowisko próżności zarazem:

Ten chce się okazać interesującym przez swe sądy, ów przez swe sympatie i antypatie, trzeci przez znajomości, czwarty przez swe osamotnienie - i przeliczają się wszyscy. Bowiem ten, przed kim dają widowisko, sądzi iż on jedynie jest widowiskiem godnym uwagi.
                                                                                                Nietzsche.

Powiedziane tyle lat temu, a jakie trafne!

                                  Z 11 miejsca wymądrzała się dziś  pusta_literatka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>