O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

niedziela, 1 lipca 2007

spóźnione, lecz szczere.

Fro chce wywlec na światło dzienne moje nałogi. Za opieszałość przepraszam, ale nie dało się ni cholery wcześniej. Oto uzależnienia pustej:

1. Internet. 

W pierwszej kolejności wiadomości na gazecie (to moja strona startowa), w drugiej blog (swój i kilka innych), w trzeciej ulubione strony literackie, potem już raczej bez strategii: allegro (często bez celu), strony z modą i urodą - zdarza mi się godzinami oglądać suknie ślubne, mimo iż za mąż póki co nie wychodzę, bukiety ślubne, wszelkie kafeterie, strony z rękodziełami typu wylęgarnia (kolczyki, wisiory, puzderka, torebki, kosmetyczki). Najrzadziej sprawdzam pocztę - co parę dni. Gadu gadu nie używam prawie wcale. 

Reasumując nałóg, gdy na monitorze wyświetla mi się magiczne: "nie można wyświetlić strony" i tak przez kilka dni, nie jem, nie piję, klnę, staję się agresywna, z wściekłości objadam wszystkie juki z maminej kolekcji ;)

2. Komórka.

Zwykle przy tyłku w kieszeni. Zastępuje mi zegarek i kalendarz. Rozładowana, bez możliwości szybkiego naładowania, doprowadza do szewskiej pasji.

3. Książki.

Są takie pozycje, które mimo iż przeczytałam, nie mając na własność, muszę kupić. Tak było m. in. z "Mistrzem i Małgorzatą", "Zbrodnią i karą", "Ceną", "Dżumą", "Forrestem Gumpem", "Nędznikami", "Panią Bovary", której mam 4 różne wydania. Teraz poluję na "Trzech panów w łódce", w których się zakochałam bez pamięci, a których muszę oddać do biblioteki. 

Ponadto muszę na bieżąco wiedzieć o nowościach wydawniczych.

4. Kosmetyki. 

Będąc na zakupach, nie ominę rossmana, douglasa, sephory czy innej drogerii natury. Oczywiście nie zawsze coś kupuję, ale frajdę sprawia mi czytanie składów kremów i wąchanie balsamów. W eksluzywnych perfumeriach muszę się psiknąć testerem. Muszę! Inaczej nie wyjdę! Przeglądanie babskich pism zaczynam od nowości kosmetycznych.

Co za tym idzie kocham wszelkie katalogi typu avon, oriflame. Wertuję od początku do końca, od końca do początku, pocieram nadgarstki, szukam promocji. Zawsze coś sobie zamówię! Nie odpuszczę ;)

Aktualnie jestem u JeszczeNieMęża, oto co znajduje się w moim kuferku: 2 balsamy do ciała, 1 balsam do opalania, 1 żel chłodzący po opalaniu, 1 szampon, 1 odżywka do włosów, 1 maska do włosów, 1 olejek na końcówki, 1 mleczko do demakijażu, 2 kremy nawilżające do twarzy (na dzień i na noc), 1 krem odżywczy do twarzy, pół półtłustego na noc, żel chłodzący do stóp, antyperspirant w kulce, 2 perfumy, 2 kremy do rąk (reszta w torebkach), 13 próbek kremów, żeli pod prysznic, balsamów, fluidów - wszystko z gazet). Te rzeczy x2 walają się też w moim domu - nie zabrałam wszystkich mazideł, bo jak stwierdził JeszczeNieMąż "to osobówka, a nie tir".

Przy czym 2 poważne uzależnienia:

  • krem do rąk (tubka w każdej torebce). Suchość rąk to mania. Podobnie jak:
  • nawilżająca pomadka (sztyft w każdej torebce). Suchość ust to druga mania. Wariacji dostaję, gdy mam spierzchnięte!

Kosmetyczkę z kolorówką sobie odpuszczę. Powiem tylko, że z domu nie wyjdę z niepomalowanymi oczami. Nie wyjdę i już!

5. Wrocław.

Muszę co parę tygodni pobyć w tym mieście. Po prostu muszę! Czyli: pokonać trasę z dworca głównego ulicą Piłsudskiego a następnie Świdnicką do samego rynku, by ulokować swój tobół na Nożowniczej; oblecieć wszystkie galerie handlowe, rossmany i inne; odsiedzieć swoje w empiku, gdzie obstawiam się knigami różnych maści oraz czasopismami literackimi i babskimi; poparadować w tę i nazad po rynku; zaliczyć przynajmniej jedno miejsce z jedzeniem i jedno miejsce z piciem. 

Niemożność pobytu w tym mieście po kilku tygodniach wywołuje u mnie agresję zbliżoną do agresji opisanej w punkcie 1. Po tym pojawia się depresja - całodobowe patrzenie przez okno w siną dal ;P

Posiadam też nałogi okresowe:

  • scrabble - godzinami, dniami, nocami, po paru miesiącach pas na długo, i znów nawrót.
  • czipsy, słonecznik - dzień w dzień aż do momentu, kiedy poważnie mnie zmuli. wtedy odpuszczam sobie na dobrych kilka tygodni.
  • tran w kapsułkach - łykam, wierząc, że wzmacniam odporność, a gdy zachoruję, rozczarowana, zaprzestaję kuracji na jakiś czas.

Mam jeszcze jeden nałóg, ale o tym kuriozum kiedy indziej ;)

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>