O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 11 czerwca 2007

"wypijmy za błędy"

Najpierw o sobotniej gali "Szansy na sukces" będzie. Pan Mann błyskotliwy, może dla niektórych ciut bezczelny, ale mnie ten humor bawi. Część uczestników, wytypowana przez gwiazdy (co ważne!) do publicznego występu w kongresówce nie do końca radziła sobie z repertuarem, który znać powinna.

I tak się zastanawiam czy przypadkiem w regulaminie programu nie jest zastrzeżone, aby każda gwiazda miała swojego osobistego błazna, co wyjdzie, z kretesem przegra potyczkę słowną z panem Mannem, jeszcze gorzej zaśpiewa, za to rozbawi publiczność do łez. Co też uczyniła starsza kobiecinka reprezentująca Urszulę. "Ja płaczę co noc" w jej wykonaniu rzeczywiście zabrzmiało jak swoisty skowyt obdzieranych ze skóry emerytek przyparafialnego chóru "Ciebie Mario wysławiamy". 

Największym luzem wykazał się przystojniak godnie reprezentujący Wilki.  Stanął przed dwutysięczną publiką z karteluchą, bo nie znał słów "Baśki", po czym w połowie utworu, gdzie już się mocno zapętlił, wziął i zszedł ze sceny.

A teraz  toptrendy poświęcone jubileuszowi twórczości Jacka Cygana. Tam wpadek wokalnych nie przyuważyłam, pewnie dlatego, że śpiewali profesjonaliści. Ale uderzyła mnie polsatowska komercja. Przez cały program można było słać życzenia jubilatowi a przy okazji swoim bliskim w postaci sms-ów za jedyne 4,88 zł z vat i te życzenia przewijały się w dole ekranu przez cały koncert, zdrowo rozpraszając zasłuchanych widzów.

Na scenie Grażyna Łobaszewska z przepięknym, ponadczasowym "Czas nas uczy pogody", a pod spodem zaiwaniają życzonka i życzoneczka dla  perełek, żoneczek, mężusiów, wnuczusiów, koteczków, misiów, pysiów, A w każdym życzonku obowiązkowo jeden byczek. Tfu, byk aż w oczy raziło!

Słusznie więc sam jubilat napisał kiedyś "Wypijmy za błędy, za błędy na górze".

Błędy, które popełniła góra, wylazły dołem, niestety.

Zupełnie jak w polityce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>