O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 1 czerwca 2007

o dziecku w dniu dziecka.

Wczoraj z JeszczeNieMężem byliśmy u alergologa. Pech chciał, że pani specjalistka od chorób sienno-astamatyczno-skórno-wysypkowych jest też pediatrą. W poczekalni dzieci więc było sporo. Koło mnie usadowiła się młodziutka mama z 4-letnią dziewczynką (wiem, bo luknęłam w kartę). Po 2 godzinach czekania efekt był taki, że znudzona dziewczynka (bo mama nie zamieniła z nią ani jednego normalnego słowa za wyjątkiem karcenia) spryskała mnie niechcący sokiem pomarańczowym z butelki z ustnikiem, solidnie skopała me łydki to wchodząc, to zeskakując z siedzenia i okaszlała me lica chyba z każdej możliwej strony. Bo, że zatyka się buzię przy kasłaniu to mama jej nie wpoiła. Sądząc po mamie, to niewiele jej wpoiła, niestety.

I tak sobie teoretyzuję, że może takiemu dziecku w poczekalni powinno się zapewnić jakąś rozrywkę. Bajki, klocki, puzzle, basen z kulkami. Wiem, wiem, niehigieniczne to, że takie wspólne i w ogóle. Ale lepsze niż wszędobylskie bobo prychające i traktujące z buta niewinnych, równie schorowanych jak ono pacjentów.

Jak macie dzieci, to uczcie je. Wszystkiego po trochę. No, może nie od razu chińskiego czy układu pierwiastkowego Mendelejewa, ale kultury tak zwanej osobistej.

Nie macie dzieci, to się o nie postarajcie ;)

Dziś wymądrzałam się ja, pusta_literatka.

P.S. Dziewczynka miała ze sobą maskotkę: szaro-różową myszę w takich niby okularach. Dziewczynka nosiła okulary i też była odziana w ciuszki szaro-różowe. Do tej pory mnie nurtuje czy to celowe ze strony gustownej mamy czy czysty przypadek. W każdym razie wyglądało prześmiesznie, przez co zmuszona byłam opuścić poczekalnię parę razy z uwagi na napad zupełnie niekontrolowanej głupawki.

Raz mojej, raz JeszczeNieMęża.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>