O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

poniedziałek, 4 czerwca 2007

kanon lektur, czyli MEN-talne zubożenie.

"Nieprzeczytanie książki jest, rzecz jasna,  jednym ze sposobów osądzenia jej" - powiedział kiedyś Gombrowicz.

Biedak nie przewidział wówczas strącenia "Ferdydurke" z panteonu lektur. Nikt zresztą z istotnych pisarzy minionych epok nie przewidział swoich osobistych klęsk. Ani Dostojewski, ani Goethe, ani Kafka, ani Conrad, ani cała reszta mistrzów pióra.

Nie zmieścili się na liście pana Romana, gdyż - jak słusznie zapewnia minister - "wszystko się na niej zmieścić nie mogło".

Grunt, że zmieściły się dwie pozycje papieskie: "Pamięć i tożsamość" i " biograficzna powieść "Wujek Karol. Kapłańskie lata papieża", oraz kilka innych "powieści krzewiących przyjaźń, odpowiedzialność za drugiego człowieka, a także zawierających wiele treści poznawczych, m.in. z geografii, historii, przyrody", jak uzasadnia szacowne gremium ministerialne.

Zatem jeśliby pójść tropem myślenia twórców zmian, to do listy należałoby dopisać za moją sugestią:

  • "Życie seksualne dzikich" Malinowskiego (przyjaźń, odpowiedzialność za drugiego, geografia, przyroda)
  • "Gringo wśród dzikich plemion" zamiennie z "Rio Anaconda" Cejrowskiego (te same zalety, co pozycja wyżej)
  • "Biografię Carycy Katarzyny" Serczyka (przyjaźń, historia, przyroda)
  • "Grzyby jadalne i niejadalne" Bossowskiego /broszura krótka, acz treściwa/ (przyjaźń, odpowiedzialność za drugiego człowieka, geografia, przyroda)

I jeszcze słowo o kolejnym poszkodowanym. Pan Witkacy zniknął, bo fuj, ble, ohyda! Obrazy jego pędzla epatują brzydotą, w "Szewcach" klnie jak szewc z furmanem razem wzięci a "Niemyte dusze" już samym tytułem odpychają kwiat młodzieży polskiej. Do tego morfinista i samobójca.

I prorok, jak się okazuje. Sami przeczytajcie:

"Jak słucham waszych rozmów, to myślę sobie: czy warto, aby mędrcy, prorocy i artyści trudzili się dla takiej bandy, dla takiej ohydnej miazgi zgniłych robaków? Widziałeś więzienny klozet? Zupa z żywym wermiszelem! To samo mam wrażenie patrząc na was, moi panowie. I to są szczyty ludzkości! Pożal się Boże!"

Witkacy, cytat z dramatu "Gyabal Wahazar", rok 1921

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>