O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 11 kwietnia 2007

"wszystko kończy się wcześniej niż musi".

UWAGA! Dziś hiobowo!
Zobaczyłam upadek walącego się domu wielopokoleniowego. Walącego się dosłownie i w przenośni. Domu, w którym spędziłam połowę swojego dzieciństwa. Gdzie wraz z kuzynką i innymi wiejskimi dziećmi bawiłam się w dom, broiłam, biegałam boso po łąkach, skakałam po sianie, zbierałam stonki, jadłam chleb z powidłami i swojskim masłem. Domu, gdzie była babcia-kura domowa i dziadek-biurokrata.
Ten dom stoi nadal.
W tym samym miejscu, na tej samej górce, za tym samym płotem.
Tylko rodzinie, pomniejszonej o sztandarowe postaci, bezmyślnie pomieszały się wartości. Co pokolenie, to głupsze! Jedno scalające ogniwo odeszło w grudniu, drugie leży przykute do łóżka. Bezsilne, schorowane, nieświadome rzeczywistości. A rzeczywistość schładza już tam u progu.
Wróciłam do domu moich rodziców. Zbuntowana. Arodzinna. Refleksyjna.
A w głowie fragment wiersza Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej:
"Zwiędły liście i wachlarz z piór strusich,

czas ucieka jak chmura szarańczy,

wszystko kończy się wcześniej niż musi,
gra muzyka, lecz nie ma z kim tańczyć".



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>