O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

środa, 4 kwietnia 2007

karuzela z madonnami.

Łojesuuuu, co tam się działo! Karuzela była wielka, bujało nią na wszystkie strony, osiągając pion, na dodatek okręcało siodełkami, robiąc śrubki, młynki oraz inne barbarzyńskie akrobacje. 3 minuty okazały się być wiecznością, podczas której zdążyłam chyba przerobić całą książeczkę do nabożeństwa z zamkniętymi oczami. Gdy tylko próbowałam je otworzyć, nie wiedzieć czemu, mdliło mnie. Świat do góry nogami z perspektywy ptaka nie jest chyba moim ulubionym widokiem.

Zaliczyłam też autka, których zrywność omal nie wyrwała mi głowy z kręgosłupem.

Jedno i drugie razy 2. Jakby mi mało było!

Dwuosobowa część męska na kolosa weszła, ale po spożyciu 3 kieliszków napoju dodającego animuszu marki bols. Zeszli równie sino-koperkowi jak brawurowa część żeńska, zarzekając się uroczyście, że nigdy więcej.

Wszyscy przeżyli, suto się bawiąc, zajadając obowiązkowo watę cukrową, odgrzebując w pamięci czasy beztroskiego dzieciństwa.

Bo to, że we mnie drzemie małe, rozkapryszone dziecko, to pewne. I nijak nie da się tego uargumentować moją metryką. 

Potem była domowa impreza alkoholowa pod patronatem wieszcza naszego narodowego. Tańce, podskoki i inne wygibasy miały miejsce, rzecz jasna, w kuchni z lamperiami. Tym razem przyszedł też sąsiad. W szlafroku. Już świtało...

Następnego dnia nie pomogła nawet nowa udoskonalona formuła przyspieszająca usuwanie toksycznych produktów utleniania alkoholu. Z tą likwidacją bladej i ziemistej cery też ich raczej w ulotce poniosło.

Swoje musiałam odleżeć! Obolała od karuzel, przewiana przez wiatr, zachrypnięta od wzywania wszystkich świętych w wesołym miasteczku, z głową 5 na 9.

I wówczas chciałam umrzeć.

Tak autentycznie i bez testamentu.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>