O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

sobota, 3 marca 2007

pusta_literatka z prawdziwą literatką w Literatce.

Byłam na spotkaniu autorskim z Olgą Tokarczuk w pubie Literatka. Miło, kameralnie, główna bohaterka ciepła, kontaktowa i skromna. Matko, jaka ona normalna! Żadnych nadętych przemówień, żadnych truizmów, żadnego gwiazdorzenia. Wreszcie czas na autografy. Ustawiam się z książką "dom dzienny, dom nocny" w kolejce. Przede mną czytelniczka z "e. e". Pisarka składa na niej autograf, wtem pani-fanka wyciąga z kieszeni płaszcza lekko pomiętoloną, wyszarpaną chyba z pamiętnika 10-latki karteluchę koloru ró-żo-we-go z napisem W.I.T.C.H* i prosi o dedykację dla córki Samanty.

W jednej chwili mój wzrok spotkał się na sekund kilka ze wzrokiem p. Tokarczuk. Konsternacja... Autorka była zażenowana, ja empatycznie także, a pani-fanka drapnęła ścinek z autografem i pognała, tratując po drodze ogonek prawdziwych miłośników literatury.

___________________________________________

No normalnie jak w powiedzeniu: Konia kują, żaba nogę podstawia!

* Disneyowskie bohaterki-czarodziejki, na których punkcie zwariował cały świat podlotków. W.I.T.C.H. jest na piórnikach, długopisach, ołówkach, gumkach do mazania, kanapnikach, workach z obuwiem zmiennym. Wszę-dzie! (wiem, bo mam 8-letnią chrześnicę)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>