O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

piątek, 30 marca 2007

elegia o ptaszku.

Wczorajsza irytacja jakby zelżała. Akomoduję się w nowych warunkach i zaprzyjaźniam z kobietką, co stoi w luźnej pozie 24 h po prawicy bloga mego. Za darmo stoi. Chyba :P

Bo to nie ja. Ja mam większe afro wyrastające z głowy. Reszta fizys dość zbliżona. Czerń. Tak. Spódnica. Tak. Ręce w kieszeni. Tak. Skrzywiona nóżka. Tak. Skrzywiona, nie krzywa! ;)

Zresztą skąd pomysł z wizerunkiem ptaszka na blogu, kolibra w dodatku, skoro z ornitologią mam tyle wspólnego co kura z przewozem parowym?! Owszem, ptaszki lubię. Fruwająca wolność i niezależność. Jazgotliwa, wszędobylska, czasem groźna. Wataha od Hitchcocka to nawet bardzo.

Z owej sympatii sama kiedyś nabyłam na giełdzie zoologicznej kanarka. Z tej samej sympatii uwięziłam go w klatce droższej trzykrotnie od jej lokatora. Śmiem twierdzić, że bardziej w tym wszystkim chodziło o klatkę. Była stylowa, z wiśniowego drewna, ze złotymi szczebelkami. Ją zresztą nabyłam w pierwszej kolejności, dopiero później szukałam dla niej mieszkańca.

Przywiozłam do domu z całym osprzętem (karmidełko, poidełko, kąpadełko), 5 kg ziarenek (każde deko na co inne: na piórka, na śpiew, na energię, witamina A, B12, E) + fachowa literatura. Trzy dni dumania nad imieniem. Musiało być dostojnie i nietuzinkowo. Żadne Kubusie czy Kajtki!

PARYS.

Mitologiczny efeb po trzech miesiącach bycia na piedestale naszego domostwa stał się krótko mówiąc upierdem. Brudził, chlapał, pluł łuskami, budził w okolicach 5 rano, wydając z siebie głosy niemające nic wspólnego z melodyjnym trelem.

Oddany w dobre ręce skończył żywot po 2 latach.

Łudzę się, że poczciwy Charon przewiózł go gratis na drugi brzeg Styksu. Choćby z szacunku do jego imienia.

Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>