O mnie

Moje zdjęcie
ja, baba z baby, czyli matrioszka. słucham jazzu. dla animuszu. wchłaniam literaturę. wziewnie. piszę. oraz fotografuję. subtelno-zachłannie. na przemian, albo przemiał. projekt FOTOszeptów dojrzewał w mojej głowie bardzo długo. powstał o czasie koloru turkusowego, kiedy zrozumiałam, że słowa piętrzące się we mnie są równie ważne jak obrazy wokół.

czwartek, 8 lutego 2007

mężczyzna i sesja.

Kto takowego miał w domu, ten wie ;)

Mówienie łagodnym głosem, herbatki, przytakiwania, chodzenie na palcach, "dobrze chłopczyq", "oczywiście chłopczyq", "też tak sądzę chłopczyq". No bo przecież NIKT nie jest bardziej nieszczęśliwy niż on, NIKT nie ma więcej nauki niż on, NIKT nie studiuje czegoś bardziej trudnego od niego.

Owszem, zgadzam się. Optyka kwantowa (brrrr!) nie jest tak przyjemna w obejściu, jak choćby biografia Victora Hugo, czy analiza stylistyczna trenów (sic!) ;) ale, cytując staropolskie porzekadło, każdy jest kowalem swego losu, tak? 

I doprawdy nie wiem, skąd przekonanie, że dla mnie sesja była zawsze jedną wielką degrengoladą. Tańce hulanki swawola lub, jak kto woli, wino kolacja i śpiew?

Ufff, to już ostatni egzamin na studiach JeszczeNieMęża. Ja to zniese cierpliwie - wszak cierpliwość to cecha filozofów.  Ale kurka! Niech no tylko znów usłyszę, że mam jakieś dziwne zespoły napięć, i że zwariować ze mną można, to cisnę w kierunku nadawcy przedmiotem cięższego kalibru.

I w te pędy zniknę z pola rażenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za chwile, jakie Wam kradnę.
za słowa, zadumę i niekontrolowane wybuchy śmiechu.
za wrażliwość.

ps. moderowanie komentarzy włączyłam nie po to, by je przesiewać, tylko dla własnej wygody. dzięki temu wiem, kto zostawia swój ślad w postach starszych niż 3 dni. reszta to żywioł ;>